7 listopada miało miejsce ogłoszenie
wyników i wręczenie nagród w konkursie Literacki Blog Roku.
Jury, w skład którego
weszli: Iwona Wiatr, opiekun działu „Książki i komiksy” w
serwisie Allegro.pl, Dorota Malinowska-Grupińska, właścicielka
wydawnictwa MG oraz Sławomir Krempa – redaktor naczelny
wortalu literackiego Granice.pl zdecydowało się przyznać 3 wyróżnienia
regulaminowe, jedno wyróżnienie specjalne, jak również pierwszą, drugą i
trzecią nagrodę.
Horror – życie –
literatura
Wyróżnienie specjalne trafiło do Pawła Wawrzyniaka, autora
blogu dostępnego pod adresem http://horrorstory.blox.pl Autor bardzo rzetelnie,
ale w sposób niezmiernie atrakcyjny i barwny pisze o stosunkowo wąskiej
tematyce grozy i horroru. Opisuje najnowsze filmy, ale podejmuje też temat
nowości wydawniczych z zakresu horroru. Pisze bez uprzedzeń, językiem
potocznym, lecz bardzo wyrazistym.
Pierwsze spośród wyróżnień regulaminowych otrzymał Ryszard Sadaj za
blog http://www.emeryt-polski.blogspot.com/ Jest tu życie bardzo sprawnie
przekute w literacką materię. Jest opis, czasem zabawnych, czasem – mniej,
perypetii mieszkającego w Krakowie mężczyzny na emeryturze. Zachwycają tu
humor, ironia, pogoda ducha i nieposkromiona chęć życia.
Kolejne wyróżnienia trafiły do dwóch osób zajmujących się na blogu literaturą i
krytyką literacką, publikujących recenzje czy komentarze do nowości wydawniczych.
Otrzymali je Joanna Janowicz (http://direlasua.wordpress.com/) i
Jarosław Czechowicz (http://krytycznymokiem.blogspot.com) – Recenzje
Jarosława Czechowicza na polskim rynku wydawniczym to lektura
obowiązkowa. Autor zwraca uwagę swą kompetencją, dociekliwością i rzetelnością.
W blogu nie zabiera głosu często, zawsze jednak pisze o książkach ważnych i
głośnych, o książkach, które wypada znać – podkreślał w uzasadnieniu werdyktu
Sławomir Krempa, redaktor naczelny wortalu Granice.pl. - Joanna
Janowicz jest niemal równie dobrą badaczką literatury, w jej blogu
jednak zwracamy uwagę przede wszystkim na styl i ogromną pomysłowość. Teksty
publikowane w obrębie blogu to literackie impresje, cudownie lekkie dykteryjki
i felietony związane z konkretnymi lekturami. Janowicz pisze o książkach
często o wiele bardziej ciekawie i sprawnie, niż ich autorzy.
Niżej Podpisany – czyli klasa sama w sobie
Trzecie miejsce w konkursie zajął Piotr Kowalczyk, od lat
publikujący pod pseudonimem Niżej Podpisany (http://www.nizejpodpisany.com/).
– Trudno właściwie streścić wszystko to, co robi Piotr Kowalczyk. Jest z
pewnością najbardziej nowoczesnym i aktywnym spośród polskich blogerów. Tworzy
świetne teksty literackie na Twitterze, publikuje e-książki, jest współczesnym
kontynuatorem najlepszych tradycji literatury absurdu. A poza tym opisuje i
komentuje nowe trendy na rynku czytników publikacji w wersji elektronicznej
oraz kształci swych czytelników w zakresie tego, jak tworzyć literaturę w sieci
i nawet na niej zarabiać. Jego blog jest opiniotwórczy, szeroko komentowany i
cytowany. Jak polski internet ma swojego Grzegorza Marczaka i jego Antyweb, tak
literatura w sieci może szczycić się Niżejem Podpisanym.
„Ona i ona” – świetna powieść na niewygodne tematy
Jednak najwyższe miejsca na podium zajęli twórcy literatury nieco bardziej
konwencjonalnej. Drugą nagrodę otrzymała autorka publikowanej w odcinkach
powieści „Ona i Ona” (http://onaiona.myfryzjerzy.pl). „Ona i ona” to opowieść o
codziennym życiu pewnej pary. Pary jednak niezwyczajnej, bowiem tworzą ją dwie
kochające się dziewczyny. Ada, autorka blogu, opowiada o życiu pary gejowskiej
w Polsce oraz o próbach ukrywania swojej orientacji seksualnej. Pisze w sposób
bardzo dyskretny, bez zbędnego obnażania się. Jej książka to po prostu
świadectwo normalności, autorka udowadnia bowiem, że homoseksualiści to tacy
sami zwyczajni ludzie, mający własne marzenia i pragnący żyć normalnie i
szczęśliwie, jak cała reszta społeczeństwa. Nie zawsze doskonała pod względem
warsztatu czy stylu, powieść ta jest bardzo świeża i intrygująca.
Po prostu – Literacki Blog Roku 2009
W pierwszej edycji konkursu „Literacki Blog Roku” zwyciężył jednak Adam
Barański, który swą stronę prowadzi pod adresem http://ludzie-w-metrze.blogspot.com/
Bez wątpienia to jedno z najlepszych i najbardziej oryginalnych przedsięwzięć,
jakie zgłoszono do naszego konkursu. Autor opowiada historie ludzi spotkanych w
metrze. Często towarzyszą im krótkie filmy lub fotografie. Zdarza się, że swe
opowieści nadsyłają odwiedzający stronę internauci. Blog Barańskiego to
właściwie zbiór świetnych opowiadań – dobrych warsztatowo, oryginalnych, często
zwieńczonych zaskakującą pointą. Z pewnością to najbardziej dojrzałe i
przemyślane przedsięwzięcie, zasługujące na nagrodę główną.
Wybór internautów
Internauci tytuł Literackiego Blogu Roku przyznali Monice Szadkowskiej,
która swój blog prowadzi pod adresem: http://www.shadija.blog.onet.pl Podczas
uroczystości wręczenia nagród w konkursie organizatorzy zapowiedzieli
kontynuację przedsięwzięcia. Więcej informacji: już wkrótce.
Wydawnictwo Znak wpadło na genialny pomysł wydania serii
pięćdziesięciu książek z okazji 50 – lecia wydawnictwa. Seria 50 na 50 to
książki, które po prostu trzeba znać – tytuły wszystkim dobrze znane, oraz
takie, które niesłusznie zostały zapomniane. A wśród nich „Flush” - biografia
napisana przez Virginię Woolf. Na wstępie trzeba zaznaczyć, że nie jest to byle
jaka biografia, bowiem głównym bohaterem jest pies, a dokładnie rasowy spaniel,
który trafił do domu Elizabeth Barrett (później Barrett Browning) – angielskiej
poetki i najbardziej poważanej kobiecej autorki epoki wiktoriańskiej.
Rysunek przedstawiaElizabeth Barrett Browning
Pisząc tę niewielką biografię Woolf sięgnęła do źródeł,
jakimi były wiersze Elizabeth Barrett, a także listy do Roberta Browninga,
którego postać również pojawia się w książce. To właśnie z nim Flush toczył
wojnę o uwagę i względy panny Barrett. Na końcu znaleźć można też przypisy,
które sprawiają, że książkę „Flush” uznać można za solidnie i dokładnie
napisaną biografię. Do tego wzrusza i rozbawia, wciąga i nie pozwala się
oderwać.
„Flush”
który po raz pierwszy został wydany w 1933 roku (w Polsce data wydania przypada
na 1994 rok), a któryw przeciągu
sześciu miesięcy od wydania sprzedał się w 19 000
egzemplarzy. Wynik zaskakujący, biorąc pod uwagę fakt, że później o książce
właściwie zapomniano. Zaczynając czytać książkę Woolf można mieć
wątpliwości co do tego, czy aby włączenie też książeczki do seri 50 na 50 było
dobrym wyborem, jednak z wraz z dalszą lekturą przekonać się można, że to, co z
początku nie zaskakuje niczym szczególnym, z czasem potrafi zauroczyć
czytelnika, a nawet sprawić mu niemałą przyjemność, przenosząc go do zupełnie
innego świata, jakim jest epoka wiktoriańska. Brawa zatem dla tego, kto postanowił o tym niewielkim dziełku
przypomnieć, włączając je do serii 50 na 50.
Lubicie zapach starych bądź nowych książek? Noooo dalej - przyznajcie się, nie ma co się wstydzić :) Ja sama lubię zapach dopiero co wydrukowanej książki, prosto z księgarni, natomiast za zapachem tych starszych jakoś nie przepadam. Nawet nie wiecie jak wielkie było moje zdziwienie, gdy natknęłam się w sieci na taki oto produkt
Pierwsza moja myśl: "Czego to ludzie nie wymyślą".
Ten wynalazek trochę kosztuje, zainteresowanych (o ile w ogóle znajdą się osoby, które będą chciały wyrzucić pieniądze w błoto) odsyłam na stronęwww.smellofbooks.com
Nieznane przygody Mikołajka, który w tym roku obchodzi swoje 50 urodziny
Największy książkowy psotnik
skończył 50 lat, ale "nie zamierza przechodzić na wcześniejszą
emeryturę" - oświadczyła córka jednego z twórców jego przygód. Anne
Goscinny gościła w Polsce z okazji wydania 10 niepublikowanych dotąd historyjek
urwisa - "Nieznanych przygód Mikołajka".
"Nieznane
przygody Mikołajka" Anne Goscinny odnalazła po śmierci swojego ojca. O ich istnieniu nie wiedział do
niedawna nawet ilustrator książeczek Jean-Jacques Sempe. Tomik zawiera także
pierwsze opowiadanie o Mikołajku, które ukazało się 50 lat temu, 29 marca 1959
r., w regionalnym dzienniku "Sud-Ouest Dimanche".
Anne
Goscinny odwiedziła Polskę w związku z promocją nowego tomu przygód Mikołajka.
"Mikołajek jest częścią mojego życia, opowiadania o nim to była
jedyna książka ojca, którą czytałam jeszcze przed jego śmiercią" - mówiła
we środę podczas spotkania z wielbicielami Mikołajka, Anne Goscinny. Jak
mówiła, najbliższą jej postacią z opowiadań o Mikołajku jest matka chłopca. "Wiem,
co znaczy wychowywać dziecko i ile trudu to kosztuje" - zaznaczyła z
uśmiechem.
We Francji z okazji jubileuszu Mikołajka spekulowano, kim
byłby jako 50-latek. Anne Goscinny powiedziała, że Mikołajek "w ogóle
się nie starzeje i nie zamierza przechodzić na wcześniejszą emeryturę".
"Poza tym świetnie radzi sobie z kryzysem gospodarczym, mimo że jest
papierowym bohaterem" - dodała córka pisarza.
Przy okazji mikołajkowego jubileuszu warto wspomnieć, że Polska
jest jedynym krajem, która ma swoją wersję przygód Mikołajka. To
opublikowana w 1986 roku w nielegalnym wówczas wydawnictwie Rytm książka "Mikołajek
w szkole PRL-u" Maryny Miklaszewskiej. "Jedyna książeczka dla
dzieci, która ukazała się w drugim obiegu - zaznacza autorka i dodaje: - Polska
wersja Mikołajka to właściwie pastisz pierwowzoru". Wszystko na kartki,
kilometrowe kolejki, założony podsłuch... Świat opisywany przez Miklaszewską
oparty jest na autentycznych relacjach jej syna ze szkoły, po wprowadzeniu
stanu wojennego.
Przygody francuskiego Mikołajka i jego kolegów - Alcesta,
Godfryda, Kleofasa, Euzebiusza i Ananiasza - niedługo będzie też można
zobaczyć w kinach. Film wyreżyserował twórca "Zakochanego
Szekspira" Laurent Tirard, a w rolę Mikołajka wcielił się 9-letni Maxime
Godart. Film w polskich kinach pojawi się 4 grudnia.
Tak
sobie dziś siedzę i myślę, o tym, że w ferworze różnych zajęć i problemów jakie
pojawiły się swego czasu w mojej rodzinie przegapiłam wyniki Nagrody Nike i
Literackiej Nagrody Nobla, ale wyników Cogito przegapić nie mogłam,
bo jak się okazuje, laureat nie został wybrany z prostej przeczyny - Media
Publiczne dosięgnął kryzys i nagroda w obu kategoriach nie mogła zostać przyznana.
Szukam w sieci informacji na ten temat i znajduję taki oto artykuł:
"Nagrody mediów publicznych - jest
laureat, którego nie ma
Nagrody Opus i Cogito nie zostaną w tym
roku przyznane. Konkursy były na etapie wyłonienia siódemki nominowanych -
oświadczyły przed tygodniem zarządy TVP i Polskiego Radia. Jury nagrody Opus: -
To nieprawda. My już wyłoniliśmy laureata.
Nagrody
mediów publicznych w obu kategoriach - muzycznej (Opus) i literackiej (Cogito )
- miały być wręczone we wrześniu. Ale nie będą. "W związku z dramatyczną
sytuacją finansową mediów publicznych przedstawioną przez oba Zarządy członkom
jury Nagród Opus i Cogito, jury podjęły decyzję o nierozstrzygnięciu obu
konkursów, czyli o nieprzyznaniu nagród głównych po 200 tys zł. Konkursy
zostały doprowadzone do etapu wyłonienia siódemki dzieł nominowanych do nagrody
głównej" - napisali p.o. prezesa TVP Piotr Farfał i członkowie zarządu
Polskiego Radia Michał Dylewski i Robert Wijas w oświadczeniu z końca lipca.
Wczoraj jednak do redakcji "Gazety" nadszedł list od jury nagrody
Opus, pod którym podpisali się Włodzimierz Kotoński (przewodniczący), Andrzej
Chłopecki, Krzysztof Droba, Marek Moś, Olgierd Pisarenko, Krzysztof Szwajgier i
Paweł Szymański. Twierdzą, że zarządy TVP i PR kłamią. I że laureata już
wybrali, i to 17 czerwca.
"Wszystkie etapy wyłaniania utworów nominowanych do nagrody oraz wybór
laureata nagrody głównej odbył się zgodnie z warunkami i terminami
przewidzianymi przez regulamin nagrody. Nieprzyznanie głównej nagrody jest
sprzeczne z regulaminem" - czytamy w oświadczeniu jury.
Kto jest laureatem? Nie wiadomo. Obrady jury są objęte tajemnicą, więc nikt nie
może wyjawić ich wyników. Nawet zwycięzcy.
Zadzwoniliśmy do Adama Pomorskiego z jury literackiej nagrody Cogito, by
spytać, na jakim etapie zastała ich decyzja o odwołaniu nagrody. Jury Cogito
nie ma jeszcze swojego laureata.
- Po spotkaniu z zarządami Telewizji i Radia - mówi "Gazecie"
Pomorski - które odbyło się w końcu lipca, i po przedstawieniu przez nich złej
sytuacji finansowej, zgodziliśmy się, że nie ma innego wyjścia niż
nieprzyznanie pierwszej nagrody, choć to wyjście złe. Prezes Farfał
zaproponował co prawda oszczędnościowe scenariusze, jeden mówił o tym, że nie przyznajemy
nagrody, ale odbywa się gala, inny, że przed finałem zmniejszamy nagrody. Na
żaden z nich nie mogliśmy się zgodzić, nie łamiąc regulaminu. Zaproponowaliśmy,
żeby nagrody były przyznane, ale nie było gali, co z kolei nie podobało się
prezesowi Farfałowi. Przyjęliśmy wariant następujący - oświadczamy, że nagrody
nie zostają przyznane, ale zastrzegamy, że to nie ma nic wspólnego z oceną
merytoryczną dzieł w konkursie.
Pomorski: - Nie słyszałem, by na tym spotkaniu muzycy mówili o tym, że wyłonili
już swojego laureata. Andrzej Chłopecki potwierdza - rzeczywiście nic o tym nie
powiedzieliśmy. Regulamin mówi, że obrady są objęte tajemnicą, więc nie
wiedziałem, czy mogę o tym powiedzieć.
Zaznacza, że w oświadczeniu zarządów TVP i PR najbardziej go ubodło
sformułowanie, że to jury zdecydowały o odwołaniu nagród.
- Decyzję podjął zarząd, a my zostaliśmy postawieni w sytuacja bez wyjścia -
mówi Chłopecki.
Nagrodę Opus ustanowili w 2008 r. poprzedni prezesi TVP i PR Andrzej Urbański i
Krzysztof Czabański. Jest finansowo najwyższą nagrodą artystyczną w Polsce.
Laureatami w zeszłym roku byli Paweł Mykietyn (Opus) i Małgorzata Szejnert
(Cogito)".
Na stronie Nagrody mediów publicznych ostatnia wiadomość ukazuje właśnie 7 nominowanych do nagrody głównej i na tym się kończy. Trochę to smutne i przykre, ale cóż można na to poradzić. Jak widać - kryzys każdego dosięgnie.
Słynny francuski myśliciel, twórca nowoczesnej antropologii
i ojciec strukturalizmu Claude Levi-Strauss zmarł w nocy z soboty na niedzielę
w wieku 100 lat - poinformowała we wtorek Akademia Francuska. 28 listopada
skończyłby 101 lat.
We Francji nazywany ostatnim żyjącym gigantem, Levi-Strauss był jednym z
największych intelektualistów i humanistów dwudziestego wieku.
Prezydent Francji Nicolas Sarkozy w specjalnym komunikacie oddał we wtorek hołd
wielkiemu uczonemu, niestrudzonemu humaniście wciąż poszukującemu wiedzy,
człowiekowi wolnemu od sekciarstwa i wszelkiej indoktrynacji.
Akademia Francuska, która przyjęła Levi-Straussa w 1973 roku jako pierwszego
antropologa w swoim gronie, zapowiedziała, że odda mu specjalny hołd w czwartek
podczas swej cotygodniowej sesji.
Claude Levi-Strauss urodził się w Brukseli w rodzinie alzackich Żydów.
Początkowo studiował prawo i filozofię na paryskiej Sorbonie. Po ukończeniu
studiów filozoficznych swoje zainteresowania zwrócił w stronę antropologii.
W latach 1935-1939 prowadził w brazylijskim regionie Mato Grosso i dżungli
amazońskiej swoje pierwsze terenowe badania etnograficzne. Na podstawie tych
podróży powstała w 1955 roku książka Smutek tropików, która przyniosła Levi-Straussowi
światową sławę. Autor snuje tam rozważania o człowieku postrzeganym w kontekście
cywilizacji różnych od europejskiej. Wspomnienie prymitywnych szczepów, z
którymi Levi-Strauss zetknął się podczas podróży do Brazylii, skłania go do
uznania wyższości stanu naturalnego nad europejskim modelem kultury.
W czasie drugiej wojny światowej zmuszony do opuszczenia Francji przez reżim
Vichy ze względu na żydowskie pochodzenie, Levi-Strauss wyjechał do Nowego
Jorku. Nawiązał tam kontakty z uczonymi amerykańskimi, m.in. amerykańskim
językoznawcą rosyjskiego pochodzenia Romanem Jakobsonem i antropologiem Franzem
Boasem.
Po powrocie do kraju w 1949 roku pracował m.in. w College de France i w Muzeum
Człowieka w Paryżu. Dzięki jego pracom antropologia awansowała do rangi jednej
z najważniejszych nauk społecznych.
Levi-Strauss stał się też jednym z głównych teoretyków francuskiego
strukturalizmu, nurtu badawczego zajmującego się analizą struktury badanych
zjawisk, a nie ich genezą lub funkcją. Strukturalizm wpłynął silnie na rozwój
filozofii, antropologii, socjologii, historii, literatury i psychoanalizy. Do
najbardziej znaczących dzieł Levi-Straussa należą: Antropologia strukturalna
(1958 r.), Myśl nieoswojona, poświęcona formom myślenia pierwotnego (1962 r.),
oraz czterotomowy cykl Mythologiques (1964-1971).
Był członkiem Akademii Francuskiej, otrzymał wiele odznaczeń, w tym
francuską Legię Honorową. W ubiegłym roku Francuzi hucznie obchodzili setne
urodziny mistrza, organizując liczne sesje, wystawy i publiczne maratony
czytania jego dzieł. Jednak sam Levi-Strauss nie chciał pokazywać się
publicznie, gdyż - jak mówił - czuł się znużony współczesnym światem.
W jednym z ostatnich wywiadów telewizyjnych z 2005 roku powiedział gorzko:
„Zauważam straszliwe zniszczenia, stopniowe zanikanie całych gatunków roślin i
zwierząt, a także to, że ludzkość z powodu swej rosnącej liczebności żyje w
stanie wewnętrznego zatrucia. Świat, w którym kończę egzystencję, nie jest
światem, który mógłby mi się podobać”.