środa, 04 listopada 2009

Wydawnictwo Znak zaprasza na swoje stoisko (A28) na XIII Targach Książki w Krakowie! W tym roku Znak świętuje jubileusz 50-lecia i z tej okazji przygotowano atrakcyjne promocje. Można wygrać zestaw 50 książek na 50-lecie Znaku, wylicytować książki z autografem wybitnych autorów i otrzymać bardzo atrakcyjne kupony rabatowe - zniżki sięgają nawet 50%!

50 książek do wygrania w wielkim konkursie jubileuszowym Znaku z okazji 50-lecia wydawnictwa. Wystarczy wypełnić kupon i wrzucić go do urny stojącej na stoisku

Mario Vargas Llosa, Norman Davis, Leonardo Padura, Wisława Szymborska, Vaclav Havel, Eduardo Mendoza

50 książek z autografami autorów do wylicytowania na stoisku Znaku (licytacje w sobotę i niedzielę o godz. 11 i 15)

„Kawiarnia literacka”- do każdej filiżanki kawy w „Pożegnaniu z Afryką” Znak dodaje rozmowę o książkach!

Dla małych i dużych fanów Mikołajka urodzinowe baloniki

Specjalne kupony rabatowe do wykorzystania na stronie www.znak.com.pl i w księgarni Znaku przy ul. Sławkowskiej 1 w Krakowie

Targi to również okazja do spotkania z autorami:

6 listopada, piątek,
godz. 12.00
Wizyta na stoisku Znaku Anne Goscinny, córki autora Nieznanych przygód Mikołajka.

godz.16.00
Ojciec Leon Knabit ze swoją najnowszą książką, Modlitewnik Ojca Leona
Premiera targowa!

7 listopada, sobota
godz. 11.00 wielka licytacja książek z autografem

godz.12.00
prof. Tadeusz Gadacz, autor Historii filozofii XX wieku z II tomem swojego monumentalnego dzieła

godz. 13.00
Małgorzata Szejnert, laureatka nagrody Cogito 2008, autorka Czarnego ogrodu i Wyspy klucz

godz. 14.00
autorzy książek z serii „Powieść z duszą”
Jan Grzegorczyk z książką Chaszcze
oraz po raz pierwszy w Polsce - Michael D. O'Brien i jego Dom Sophii

godz. 15.00 wielka licytacja książek z autografem

8 listopada, niedziela
godz. 11.00 wielka licytacja książek z autografem

godz.12.00
Jerzy Illg , redaktor naczelny wydawnictwa i autor książki Mój znak

godz. 13.00
Szymon Hołownia - premiera targowa najnowszej książki Monopol na zbawienie

godz. 15.00 wielka licytacja książek z autografem

Źródło: www.znak.com.pl

wtorek, 03 listopada 2009
 

                         

13. Targi Książki w Krakowie:
prezentacje wydawnictw
spotkania, prelekcje i pokazy w salach seminaryjnych
konkursy
wystawy
spotkania poza terenem Targów

Targi Książki w Krakowie, jak co roku zabiorą wszystkich Państwa do urzekającego świata książki, a poeci, pisarze, publicyści i dziennikarze opowiedzą o swojej pracy i twórczych inspiracjach w wielu magicznych miejscach Krakowa.

W ramach Targów tradycyjnie już odbędą się liczne konferencje, seminaria, spotkania branżowe organizowane w ciekawych miejscach Krakowa, a także spotkania ze znanymi osobowościami świata kultury.

W tym roku Targom Książki w Krakowie towarzyszyć będzie Międzynarodowy Festiwal Literatury im. Josepha Conrada – projekt Mias

Źródło: www.targi.krakow.pl

czwartek, 22 października 2009


„Marzycielka z Ostendy” to ostatnia książka Érica -Emmanuela Schmitta – francuskiego dramaturga, eseisty i powieściopisarza. Po raz kolejny pisarz oddał w ręce czytelników zbiór opowiadań – i po raz kolejny są to historie, których motywem przewodnim jest miłość. Dla przypomnienia – poprzednia książka Schmitta jaka trafiła na polski rynek też była zbiorem opowiadań traktujących o miłości (Odette i inne historie miłosne). Ciężko jednak rozpisywać się o każdym z opowiadań z osobna nie psując przyszłym czytelnikom lektury i nie zdradzając szczegółów fabuły – są one bowiem na tyle krótkie, że napiszę tylko tyle, że bohaterami tych opowiadań są zwykli ludzie, którzy nie zawsze mieli szczęście w życiu i w miłości.

To tyle tytułem wstępu – czas zwrócić uwagę na coś zupełnie innego – a mianowicie fakt, że od jakiegoś czasu Schmitt nie potrafi wymyślić nic zaskakującego i odkrywczego – jego ostatnie książki traktują o miłości – tylko i wyłącznie. Niby wszystko w porządku, ale gdy zgłębimy się w treść tego, co raz po raz prezentuje Schmitt, bez problemu stwierdzimy, że jego książki pisane są na jedno kopyto. Zdziwiło mnie takie oto stwierdzenie, z którym spotkałam się po lekturze jego książki – „Eric- Emmanuel Schmitt i tym razem nie zawiódł swoich czytelników. Trudno nawet mówić tu o zaskoczeniu, ponieważ autor przyzwyczaił już chyba swoich fanów do niezwykłych i ciekawych książek...” Pozwolę sobie zanegować to, co napisała w swojej recenzji pewna czytelniczka i bez ogródek napisać, że osobiście nie czułam się ani w ogóle zaskoczona, a wręcz rozczarowana lekturą „Marzycielki...”.

Z przykrością stwierdzam, że Schmitt zaczął przypominać Paulo Coelho – a może raczej marnego sobowtóra Coelho, którego książki w dużej mierze składają się z frazesów i życiowych myśli. Jeszcze jakiś czas temu broniłam go przed takim porównaniem – dziś przyznaję rację tym, którzy zauważyli to wcześniej niż ja. Nie chce mi się wierzyć, w to, że pisarz, który tak dobrze zaczął, nie potrafi napisać czegoś równie dobrego jak „Oskar i Pani Róża”, a nawet czegoś lepszego. Przecież kunszt pisarski wielu osób z czasem rozwija się, natomiast to, co robi Schmitt przypomina obracanie się wokół własnej osi – czytanie wciąż o tym samym, z czasem znudzi najbardziej wytrwałego wielbiciela.

Osobiście – bardzo się zawiodłam. Spodziewałam się czegoś więcej, a dostałam coś, co zupełnie nie spełnia moich czytelniczych oczekiwań. Wtórność i powielanie samego siebie – w taki sposób mogę opisać to, co ostatnio wychodzi spod pióra tego pisarza. Prawdopodobnie było to moje ostatnie spotkanie z prozą Schmitta. Z pewnością znajdą się osoby, którym ta i następne książki tego pisarza się spodobają – na mnie jednak magia Schmitta przestała działać.

Wydawnictwo Znak, 2009

piątek, 02 października 2009


Jakiś czas temu ukazała się książka „Tysiąc dni w Wenecji”. Autorką jest Marlena de Blasi – kobieta, która dwadzieścia lat temu opuściła Amerykę i zamieszkała we Włoszech. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że bohaterką jej książki, również jest Amerykanką, która chętnie podróżuje po świecie, by w końcu osiedlić się w Wenecji – mieście na północy Włoch. Na taki krok decyduje się za namową pewnego Włocha, który zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Z czasem stwierdzają, że nie mogą bez siebie żyć – jednak aby w ich życiu zagościł spokój, muszą pokonać wiele przeszkód i przeciwności jakie spotykają na drodze do szczęścia.

„Tysiąc dni w Wenecji” de Blasi jest książką bardzo ciepłą, przepełnioną  krajobrazami, zapachami, smakami i kolorami Italii – a wszystko to pokazane jest z perspektywy cudzoziemki, dla której życie we Włoszech jest czymś zupełnie nowym. Marlena odkrywa krok po kroku zakątki Wenecji, szukając miejsc, które będzie mogła nazwać swoimi miejscami – miejsc, w których przestanie się czuć obco. Dzień po dniu oswaja się z Wenecją, która od samego początku rzuca jej kłody pod nogi.

Książka Marleny de Blasi jest skierowana głównie do kobiet i z całą pewnością znajdą się osoby, które okrzykną „Tysiąc dni w Wenecji” czytadłem. Z całą pewnością i ja znajdę się wśród tych osób, ze względu na fakt, że książka ta jest dosyć lekką i przyjemną lekturą, w sam raz na wakacje – dodam jednak, że jest lekturą niosącą przesłanie mówiące o tym, że nigdy nie należy odwracać się do życia plecami, o czym przekonuje nas historia uczucia jakie narodziło się  pomiędzy amerykańską dziennikarką i włoskim bankowcem; historia uczucia, jakie rodzi się pomiędzy dojrzałymi ludźmi, którzy niejednokrotnie przestają wierzyć w to, że w ich życiu coś się jeszcze zmieni i spotka ich coś dobrego.

Dla tych, którym spodobała się książka Marleny mam dobrą wiadomość – wkrótce ukaże się jej kolejna powieść – „Tysiąc dni w Toskanii”

Wydawnictwo Literackie, 2009

wtorek, 29 września 2009


Na fali sukcesu, jaki przyniosły dotąd wydane i wznowione książki Eduardo Mendozy, Wydawnictwo Znak postanowiło wznowić pierwsze dzieło barcelońskiego pisarza, a mianowicie książkę „Prawda o sprawie Savolty”, która po raz pierwszy ukazała się w 1975 roku. Debiutancka powieść Mendozy sprawiła, że pisarz został doceniony przez czytelników i krytyków. Tym razem, jako głównego bohatera Mendoza uczynił młodziutkiego pracownika kancelarii prawnej -  Javiera Mirandę, który znalazł się w centrum wydarzeń jakie miały miejsce w Barcelonie 1917 roku. Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, czy Mendoza został słusznie doceniony czy też nie, bowiem książka ta moim zdaniem nie jest najlepszą powieścią w dorobku pisarza – ma swoje plusy i minusy, które postaram się wskazać. 

Do plusów zaliczyć można fakt, że pisarz zmierza do prawdy, krok po kroku, skrupulatnie wymyślając kolejne wydarzenia, mające zająć czytelnika, dostarczyć mu coraz to więcej wątpliwości, sprawić, żeby zadawał sobie kolejne pytania.

Jako minus wskazać można brak charakterystycznego stylu pisarza– gierek słownych, zadziorności, pazura i polotu, które z czasem stały się znakiem rozpoznawczym Mendozy. Jednak to wciąż Mendoza, którego znamy, a który zyskał sympatię czytelnika dzięki dokładności prowadzenia narracji, wplataniu wątków kryminalnych do swoich powieści czy chociażby mnogością postaci, jakie pojawiają się w powieściach.

Kolejnym plusem tej książki jest wprowadzenie zeznań głównego bohatera, fragmentów protokołów, listów – wszystko to przeplata się z tradycyjną narracją. Dzięki tym elementom widać, że Mendoza za punkt honoru postawił sobie zapewnienie czytelnikowi różnorodności i rozrywki podczas lektury, która traktuje o sprawach dosyć poważnych – bo w końcu tematem przewodnim tej powieści jest konflikt między walczącymi o swoje prawa robotnikami a właścicielami fabryk jaki miał miejsce w 1917 roku w Barcelonie. Szkoda tylko, że pisarz, który na początku tak zgrabnie miesza te rożne formy, później jakby porzuca swój pomysł.

       Gdybym miała przyznać Mendozie stopień, to zapewne byłaby to 4 z plusem. Mimo, że ta książka nie powaliła mnie na kolana, nie sprawiła, że piałam z zachwytu to jednak uprzyjemniła mi czas wolny, przenosząc mnie do zupełnie innego świata – świata intrygi, kłamstwa, układów – świata, który barceloński pisarz tak finezyjnie wykreował i opisał, iż trudno uwierzyć, że jest to książka, którą Mendoza zadebiutował. Polecam – nie tylko wielbicielom Mendozy.

niedziela, 06 września 2009


Maria Nurowska - pisarka, która cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem, w swoim dorobku pisarskim ma już ponad dwadzieścia książek. Tematem przewodnim większości jej książek jest miłość i skomplikowane relacje między kobietami i mężczyznami. Nie inaczej jest w przypadku książki „Tango dla trojga”, która po raz pierwszy ukazała się w 1997 roku, a która teraz nakładem Wydawnictwa W.A.B. ukazuje się już po raz trzeci.

Bohaterów w „Tangu...” jest wielu, jednak na pierwszy plan wysuwają się trzy znaczące osoby – Aleksandra, Zygmunt i Elżbieta. Ich losy pewnego dnia splatają się ze sobą, a wszystko za sprawą odwzajemnionego uczucia jakim Zygmunt darzy młodziutką studentkę szkoły teatralnej, która debiutowała już na trzecim roku rolą Iriny w sztuce Czechowa. I wszystko byłoby wspaniałe, gdyby nie fakt, że sielankę u boku Zygmunta zakłócają rozmyślania na temat kobiety, którą jej mąż pozostawił właśnie dla niej. Ola postanawia pomóc Elżbiecie powrócić na deski teatru. Nie wie jednak, jak wiele wysiłku i poświęcenia będzie ją to kosztowało.

„Tango dla trojga” to całkiem zgrabnie napisana powieść, która nie traktuje tylko i wyłącznie o miłości, ale zwraca też uwagę na wybory, jakich dokonujemy każdego dnia, a które mogą mieć swoje konsekwencje w przyszłości. Książka Nurowskiej to książka dla każdego – bez względu na to, czy kiedykolwiek znalazł się w takiej sytuacji jak bohaterowie „Tanga...”. Tym, co urzeka czytelnika jest prostota tej powieści – nie znajdziemy tutaj marnych frazesów, nudnych opisów czy wydumanej fabuły. Ot, prosty i oszczędny styl, dzięki któremu książkę czyta się świetnie i nawet nie zauważamy, kiedy się kończy.


Wydawnictwo W.A.B, 2009
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
01. Współpracuję z ...
02. Polskie strony o książkach
03. Wydawnictwa
04. Blogi książkowe
05. Blogi różne
06. Czytuje...
07. Nie tylko książki...
08. Muzycznie
09. Przeczytane w 2009
10. Przeczytane w 2008
11. Przeczytane w 2007
12. Przeczytane w 2006
Liczniki na stonę